Odliczałam
w głowie czas ile to mogło trwać. Z jednej strony tak bardzo go nienawidziłam,
że miałam ochotę sprzedać mu sztukę w
twarz. Z kolei z drugiej strony tak bardzo pragnęłam jego dotyku na moim ciele
po tak długiej przerwie od naszego rozstania, że nie mogłam się oprzeć chwili.
Najgorsze było to, że w pewnym momencie poczułam jak Bartek trzymając mocno
moje biodra próbuje odwrócić mnie twarzą w jego stronę. Na początku się
opierałam ale potem ustąpiłam. Widziałam z jaką dokładnością ogląda mój każdy
kawałek twarzy. Zauważyłam też cierpienie i ból w jego oczach, do tego stopnia
się tym przejęłam, że podświadomie na moich ustach pojawił się uśmiech. Sama
sobie się dziwiłam. Staliśmy tak w milczeniu wpatrzeni w sobie, a w naszych
głowach leciał film połączony z naszych wspomnień, ja to po prostu wiedziałam.
Zauważyłam, że Bartek powoli się przybliża i zmniejsza granicę miedzy nami. Tak
bardzo chciałam poczuć to co kiedyś, przypomnieć sobie choć odrobinę ale to
przecież nie może tak wyglądać, w końcu nie jesteśmy razem więc na ciula ten
cały cyrk. Kiedy to wreszcie oprzytomniałam, a rozum wygrał z sercem
zdenerwowana zabrałam jego ręce z moich bioder krzycząc :
-
Bartek, co my w ogóle robimy?! To nie miało się prawa stać, przecież ja Cię nie
kocham i Ty dobrze o tym wiesz, więc nie patrz na mnie takim wzrokiem.-
zawahałam się czy kontynuować swój monolog dalej, ponieważ widziałam jak bolą
go moje słowa, nie bez powodu zaciskał szczękę. Jednak nie odezwał się ani
słowem tylko przeniósł swoje ręce na moje ramiona. Wpatrywał się we mnie dalej,
tak głęboko , że czułam jak jego wzrok przenika mnie dogłębnie. Po chwili
trochę złagodniałam i już spokojniej odezwałam się do niego :
Z
miłą chęcią uciekłabym z domu ale niechętnie wróciłam do pokoju otwierając
drzwi kopnięciem. Postawiałam szklanki na stole i usiadłam obok niego. Siedział
z głową wspartą na rękach, nie podniósł jej nawet kiedy weszłam. Ta sprawa za
długo nie dawała nam spokoju, więc postanowiłam wziąć sprawy choć odrobinę w
swoje ręce. Powili siadłam wygodnie obok niego na kanapie i delikatnie zabrałam
jego ręce, a głowę skierowałam w moją stronę. To co zobaczyłam nie pozwoliło mi
nawet wziąć oddechu, dostałam jakiejś blokady. Wszystko szło nie tak, zamiast
widzieć radość z tego, że się ode mnie uwolnił w jego oczach widniały łzy.
Kiedy tak czule na mnie spojrzał, nie wytrzymał i pozwolił dać upust emocjom.
Łzy, jedna po drugiej spływały po jego opalonej twarzy, a we mnie coraz
bardziej pękało serce. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, jedyne co mogłam
zrobić to delikatnie wytrzeć jego łzy, których nigdy dotąd nie widziałam.
- Ja Ci dam kurwa kochanie ! – wtrąciłam się nawet nie wiem kiedy i dlaczego. Zrobiło mi się głupio więc zamknęłam się i pozwoliłam mu kontynuować. Dopiero pod koniec naszej rozmowy zdałam sobie sprawę czemu tak naprawdę to zrobiłam.
Kiedy
wreszcie zebrałam się w sobie otworzyłam je, powoli dochodząc do siebie, ale
Bartek nie mógł liczyć nawet na jedno słowo z mojej strony. Zamurowało mnie do
tego stopnia, że każde kolejno wypowiadane słowo z jego ust nie docierało do
mnie, a nawet jeśli już, to w jakimś cholernie niezrozumiałym języku. Najgorsze
jest to, że nie zdawałam sobie sprawy, że on mógłby odważyć się na coś takiego,
na coś co nie było wcale w jego stylu. Wyznał mi wszystko, wszystko to, czego
bo naszym rozstaniu nie chciałam ponownie słyszeć. Z pozoru wewnątrz silna ja,
posypałam się od wewnątrz po kilku słowach, swojej dawnej miłości. Trwając tak
w tej ciszy w środku coś mnie ukuło, i zapytało: ‘A może to jednak on’?. Szybko
potrząsnęłam głową chcąc pozbyć się tej myśli jak najszybciej, na co Bartek
tylko się uśmiechnął i zapytał :
-
Wszystko w porządku? Wiesz, trochę nieciekawie wyglądasz, a no i to potrząsanie
głową na dodatek… – tutaj znów się uśmiechnął, za to mi z kolei wcale nie było
do śmiechu. Nawet nie wiem kiedy, dostał ode mnie w ramię. Wkurzył mnie, nie
widział co się ze mną dzieję, i jak zabolało mnie to co on powiedział. Cholera,
śmieszne nie ? Zabolało mnie słowo ‘kocham Cię’ , wypowiedziane z ust
człowieka, którego kochałam. Odpowiedz jest prosta, zabolało ponieważ zostało
wypowiedziane za późno.. Emocje wzbierały coraz bardziej we mnie. Wreszcie nie
wytrzymałam, wstałam i zaczęłam krzyczeć,
na całe szczęście byliśmy sami w domu.
- Ale ja..- wtrącił cicho, na co ja zareagowałam jeszcze większym krzykiem.
-
Skończ wreszcie myśleć o sobie, i spójrz na mnie, posłuchaj wreszcie co ja mam
do powiedzenia! Mam dość wtrącania Twojej osoby gdziekolwiek się da. – dałam
upust swoim emocjom, a kiedy zobaczyłam, że przez to poprawia mi się humor,
kontynuowałam swój głośny monolog.
-Wiesz, szczerze mówiąc, to z tych słów cieszyła bym bardziej, kiedy
wypowiedział byś je, jak Cię o to prosiłam. Kiedy praktycznie błagałam całą
sobą, o jakiś znak, że będąc z Tobą,
jednak coś dla Ciebie znaczę. Teraz, to Ty możesz wsadzić je sobie w
dupę !- wycedziłam przez zęby, ale mimo to zorientowałam się, że chyba jednak
przegięłam więc musiałam szybko
sprostować swoje słowa.
- To nie miało być tak… Wiem ile kosztowało Cię przyjście tutaj i ta cała reszta, przyznanie się do błędu i powiedzenie co tak naprawdę czujesz i na swój sposób bardzo Ci za to dziękuję, ale zrozum też mnie, i moje uczucia w tym wszystkim.
Chciałam coś jeszcze dopowiedzieć, więc nabrałam powietrza w płuca, jednak coś kazało mi usiąść na tyłku i skończyć wyżywać się na nim. Zamknęłam się wreszcie, ale mimo to, że miałam mu jeszcze dużo do wygarnięcia, postanowiłam jak na razie zachować to dla siebie.
Bartek
z jednej strony załamany, z drugiej wkurzony bardziej niż ja rzucił tylko na
odchodne, żebym nie bawiła się jego uczuciami i, żebym odezwała się jak będę wiedzieć czy jednak potrafiła bym mu
zaufać i odbudować to na nowo. Zaskoczył mnie, no bo kurwa, dotąd buzia mu się
nie zamykała, co chwila paplał byle co, i ranił mnie co drugim słowem tylko
przez to, że nie myślał co mówi. A teraz? – teraz tylko, rzucił żebym go nie raniła i nie bawiła się nim, no
ja pierdziele, czy on w ogóle wiedział co mówi? Powstrzymałam się tylko przed
kolejnym wybuchem emocji, i z miłym, udawanym uśmiechem odprowadziłam go do
drzwi. Na pożegnanie, chciał mnie przytulić, ale pałałam do niego taka złością,
że nie dałam mu się nawet dotknąć. Zdziwiony powiedział tylko na pożegnanie :
Nie
chciałam za cholerę takiego pożegnania, ale nie pozwoliłam sobie na nic
lepszego. Popatrzyłam jeszcze przez okno jak powoli odchodzi, czekałam aż jego
postać zniknie za rogiem żeby w końcu odetchnąć i przemyśleć na spokojnie
ostatnie kilka godzin. Poszłam do kuchni po kubek z kawą, po czym weszłam do
łóżka przykrywając nogi. Było mi tak
zimno pomimo upału na dworze. Włożyłam słuchawki w uszy i odpłynęłam popijając
gorącą kawę. Szybko układając sobie wydarzenia z dzisiejszego dnia
przypomniałam sobie o dotąd nie wspominanej Laurze, olśniło mnie i szybko
sięgnęłam po telefon żeby napisać sms’a. Treść może nie była najlepszej jakości
ale ważne, że dałam radę coś złożyć. ‘Laura, pisz szybko co i jak z Oliverem,
bo mnie ciekawość zjada.’ Można powiedzieć, że zadowolona wróciłam do swojego
zajęcia, kiedy to dostałam sms’a. Myśląc, że od Laury szybko sięgnęłam ponownie
po telefon aby przeczytać relacje mojej przyjaciółki. Musiałam mieć ciekawą
minę, ponieważ w miejscu nadawcy wiadomości zamiast imienia mojej przyjaciółki
widniał napis ‘ numer nieznany’. Pomyślałam, że moi znajomi robią sobie ze mnie
jaja czy coś, więc niechętnie nacisnęłam OTWÓRZ. Treść wiadomości również była
zaskakująca : ‘’Cześć, nic nie boli, wszystko okej z Toba? ’’ Nie chciałam
nawet myśleć od kogo to, ani kto sobie robi jaja czy pomylił numer. Z powodu
braku humoru olałam sms’a i powróciłam do swojej ulubionej piosenki.