niedziela, 12 maja 2013

3.


W drodze powrotnej do domu co chwila odwracałam się do tylu chcąc zobaczyć jeszcze raz zarys sylwetki chłopaka, na którym przed chwilą niezdarnie leżałam. Szłam roztrzęsiona,  analizując w głowie wszystko co się stało chwilę temu. Kiedy to wreszcie trafiłam do swojej bramy spotkałam pod nią Laurę, wiedziałam po co przyszła, z resztą się nie myliłam bo za moment usłyszałam :
-Gabi, błagam, posłuchaj mnie chociaż chwilę, daj mi to jakoś wszystko ogarnąć i zrozum, że stoję między młotem a kowadłem! – wiedziałam, że powie wszystko żebym tylko jej wybaczyła. Chociaż byłam wściekła i roztrzęsiona jednocześnie, zebrałam się w sobie i odpowiedziałam jej :

-Laura, szczerze to mam w dupie to co do mnie mówisz. Dobrze wiesz, że brzydzę się kłamstwem, a Ty w to brniesz coraz bardziej, zrozum, że ja tracę do Ciebie zaufanie. Kocham Cię i cieszę się z Twoich spotkań z Oliverem ale błagam Cię, nie kosztem naszej przyjaźni !- wyrzuciłam z  siebie wszystko jednym tchem, odwróciłam się na pięcie i trzasnęłam drzwiami. Nie zastanawiałam się co czuła moja przyjaciółka czy była zła lub zawiedziona, po prostu musiałam przemyśleć co ja o tym wszystkim sądzę.

Kiedy dotarłam do domu, walnęłam się na łóżko, zamknęłam oczy i zaczęłam płakać. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, ale doszłam do wniosku, że to z bezradności. Wiedziałam, że nie mogłam ingerować w uczucia Laury ale nie mogłam pozwolić sobie na to, żeby mnie okłamywała. Włożyłam słuchawki do uszu i wspomnieniami wróciłam do momentu spotkania z owym Kacprem. Dostałam gęsiej skórki kiedy pomyślałam o jego dotyku na mojej dłoni, ciepłym oddechu przy mojej twarzy, cudownych oczach, w które wlepiałam swoje i tym niepowtarzalnym cwaniackim uśmiechu. Rozmarzona trwałam w błogim rozmyślaniu, ale nie długo bo usłyszałam głośny dźwięk dzwonka. Zdenerwowana krzyknęłam z góry :
- Mamo jeśli to Laura, to mnie nie ma w domu ! –rzuciłam zadowolona ,powróciłam do rozmyślania i muzyki. Po chwili zauważyłam, że drzwi od mojego pokoju powoli się otwierają. Ze zdegustowaną miną podniosłam się z łóżka, splotłam ręce i czekałam na Laurę z miną proszącą o wybaczenie. Nie wyobrażałam sobie co, a raczej kogo ujrzą moje oczy.

-Cześć Laura, mogę? – do moich uszu dobiegł cichy, jakże znajomy głos. Przerażona stanęłam jak wryta i wydukałam z siebie ;
- No cz-cz-cześć, wchodź.. – powiedziałam cicho, zachrypniętym głosem sama dziwiąc się swoją odpowiedzią. Chłopak wszedł do pokoju i spojrzał na mnie wzrokiem, który prosił o pozwolenie na podejście bliżej. Odsunęłam się, byłam zdziwiona i zdezorientowana.

- Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz, po co tu przyszedłeś, czego ode mnie chcesz?!- mój mózg wrócił do pracy na pełnych obrotach i szybko dał o sobie znać. Bartek, bo tak na imię miał chłopak, który wprosił się bez zapowiedzi, był moją wielką, pierwszą miłością. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, po tym co mi zrobił. Błagałam go w myślach żeby już sobie poszedł, tylko jego mi tutaj teraz brakowało!
- Przyszedłem żeby porozmawiać, możesz poświęcić mi chwilę, proszę Cię. – powiedział niewyraźnie, widziałam, że się boi bo zaczął drapać się w ucho i niezdarnie uśmiechać.

- Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz, dobrze wiesz, że jesteś w moich oczach nikim, więc czego tu szukasz i jakim prawem wparowywujesz do mojego pokoju bez słowa uprzedzenia?! Zauważyłam, że się zmieszał i nie wiedział co powiedzieć ani co zrobić. Przejęłam inicjatywę i ciągnęłam dalej :
- Kiedy to ja prosiłam o rozmowę, śmiałeś mi się w twarz, a teraz proszę bardzo- zobacz, rolę się odmieniły – zaśmiałam się dumie sama w sobie. Szybko zorientowałam się, że ja taka nie jestem, że to do mnie nie podobne, ale to wszystko przez te sprawy z dzisiejszego popołudnia. Patrząc na jego smutne oczy, przypomniałam sobie to całe cholerne uczucie jakim do niego pałałam. Byłam na siebie okropnie zła, ale kiedy poczułam zapach jego perfum, nie wytrzymałam. Podeszłam do niego krok bliżej, pogładziłam po policzku i cicho szepnęłam do ucha :

- Siadaj, znajdę dla Ciebie chwilę. – odetchnęłam z ulgą ponieważ dużo kosztowały mnie te słowa. W jego oczach pojawiła się radość, a w moich niedowierzanie w to , kogo widzę przed sobą. Siadłam obok niego  i czekałam aż wydusi coś z sobie. Po chwili usłyszałam kilka słów które powaliły mnie na kolana, słów, których nie chciałam słyszeć z jego ust nigdy więcej słów… :
- Gabi posłuchaj uważnie bo powiem Ci tylko kilka słów i zaraz wyjdę, tylko proszę posłuchaj i przemyśl to co usłyszysz. Kocham Cię, nadal Cię tak niezmiernie kocham, rozumiesz?..- zabrzmiało to w moich uszach, zrobiło mi się zimno, a ręce zaczęły się trzęść.
Poczułam się jakby cały świat sprzeciwił się przeciwko mnie, poczułam jak łzy podchodzą mi do oczu. A on.. on wpatrywał się we mnie ze szklankami w oczach, których nigdy wcześniej nie widziałam u niego. Pogładził mnie po włosach, uśmiechnął się delikatnie i podążył w stronę wyjścia. Poczułam się lżej ale wiedziałam, że tej wizyty długo nie zapomnę. Wstałam, zamknęłam drzwi od pokoju za moim gościem ,zjechałam wzdłuż nich i opierając się o nie schowałam głowę w kolanach i zaczęłam płakać. Nie miałam pojęcia dlaczego, ale wiedziałam, że w ten sposób pozbędę się chwilowo nawału uczuć we mnie. Poczułam zapach unoszący się w moim pokoju, zapach mojej miłości, zapach, którego od jakiegoś czasu tak nienawidziłam. A dziś, dziś coś we mnie pękło, i zrobiłam najgorsza rzecz jaką mogłam. – zatęskniłam po raz kolejny po tak dużej przerwie, za miłością, która mnie tak dotkliwie zraniła. Zatęskniłam za jego dotykiem na moim ciele, bliskością, smakiem, i oczami, które mogły się we mnie wpatrywać godzinami. Wiedziałam, że popełniam błąd ale w tym momencie nie umiałam przestać wspominać. Siedząc jak opętana myślami usłyszałam dźwięk dzwonka mojego telefonu, który dzwonił w najmniej potrzebnym momencie. Rzuciłam tylko cicho ‘kurwą’ pod nosem i siedziałam na tym samym miejscu.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz