niedziela, 2 czerwca 2013

5.


Odliczałam w głowie czas ile to mogło trwać. Z jednej strony tak bardzo go nienawidziłam, że  miałam ochotę sprzedać mu sztukę w twarz. Z kolei z drugiej strony tak bardzo pragnęłam jego dotyku na moim ciele po tak długiej przerwie od naszego rozstania, że nie mogłam się oprzeć chwili. Najgorsze było to, że w pewnym momencie poczułam jak Bartek trzymając mocno moje biodra próbuje odwrócić mnie twarzą w jego stronę. Na początku się opierałam ale potem ustąpiłam. Widziałam z jaką dokładnością ogląda mój każdy kawałek twarzy. Zauważyłam też cierpienie i ból w jego oczach, do tego stopnia się tym przejęłam, że podświadomie na moich ustach pojawił się uśmiech. Sama sobie się dziwiłam. Staliśmy tak w milczeniu wpatrzeni w sobie, a w naszych głowach leciał film połączony z naszych wspomnień, ja to po prostu wiedziałam. Zauważyłam, że Bartek powoli się przybliża i zmniejsza granicę miedzy nami. Tak bardzo chciałam poczuć to co kiedyś, przypomnieć sobie choć odrobinę ale to przecież nie może tak wyglądać, w końcu nie jesteśmy razem więc na ciula ten cały cyrk. Kiedy to wreszcie oprzytomniałam, a rozum wygrał z sercem zdenerwowana zabrałam jego ręce z moich bioder krzycząc :

- Bartek, co my w ogóle robimy?! To nie miało się prawa stać, przecież ja Cię nie kocham i Ty dobrze o tym wiesz, więc nie patrz na mnie takim wzrokiem.- zawahałam się czy kontynuować swój monolog dalej, ponieważ widziałam jak bolą go moje słowa, nie bez powodu zaciskał szczękę. Jednak nie odezwał się ani słowem tylko przeniósł swoje ręce na moje ramiona. Wpatrywał się we mnie dalej, tak głęboko , że czułam jak jego wzrok przenika mnie dogłębnie. Po chwili trochę złagodniałam i już spokojniej odezwałam się do niego :

 - Idź do mojego pokoju, ja przyniosę coś do picia i pogadamy.- porozumiewawczo kiwnął głową i puścił moje ramiona. Poszłam w stronę kuchni, a on został w moim pokoju. Nalewając do szklanek soku widziałam moje trzęsące się ręce, byłam przerażona.

Z miłą chęcią uciekłabym z domu ale niechętnie wróciłam do pokoju otwierając drzwi kopnięciem. Postawiałam szklanki na stole i usiadłam obok niego. Siedział z głową wspartą na rękach, nie podniósł jej nawet kiedy weszłam. Ta sprawa za długo nie dawała nam spokoju, więc postanowiłam wziąć sprawy choć odrobinę w swoje ręce. Powili siadłam wygodnie obok niego na kanapie i delikatnie zabrałam jego ręce, a głowę skierowałam w moją stronę. To co zobaczyłam nie pozwoliło mi nawet wziąć oddechu, dostałam jakiejś blokady. Wszystko szło nie tak, zamiast widzieć radość z tego, że się ode mnie uwolnił w jego oczach widniały łzy. Kiedy tak czule na mnie spojrzał, nie wytrzymał i pozwolił dać upust emocjom. Łzy, jedna po drugiej spływały po jego opalonej twarzy, a we mnie coraz bardziej pękało serce. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, jedyne co mogłam zrobić to delikatnie wytrzeć jego łzy, których nigdy dotąd nie widziałam.

 - Dobra starczy tego cyrku! – rzucił nie wiadomo skąd i kiedy Bartek. – nie będę się nad sobą rozczulał, bo w końcu nigdy nie porozmawiamy jak ludzie. Musimy stawić czoło tym wszystkim słowom jakie teraz prawdopodobnie padną, bez wyjątków. – ciągnął dalej zachrypniętym głosem.- przecież nie możemy uciekać przed poważną rozmową tyle czasu. Ja wiem, że w tym momencie nie mam prawa o nic Cię prosić, ale błagam skoro jesteśmy już taki blisko i mamy możliwość wytłumaczenia sobie przeszłości zróbmy to jak poważni ludzie !- pod koniec zdania zaczął się denerwować i podniósł głos, mimo tego , że wiedział jak na to reaguję. Wziął kilka wdechów, usiadł naprzeciwko mnie i zaczął delikatnym głosem mówić :

 - Posłuchaj mnie kochanie…

- Ja Ci dam kurwa kochanie ! – wtrąciłam się nawet nie wiem kiedy i dlaczego. Zrobiło mi się głupio więc zamknęłam się i pozwoliłam mu kontynuować. Dopiero pod koniec naszej rozmowy zdałam sobie sprawę czemu tak naprawdę to zrobiłam.

 - Shhhhh… - pogładził mnie po policzku, kiedy zobaczył ze jestem tak cholernie zdenerwowana, wiedział, że to mnie choć minimalnie uspokoi. Po tym zostawił rękę na mojej twarzy mówiąc dalej. - Byłaś, jesteś i będziesz moim kochaniem, skarbem i najukochańszą dziewczyną na świecie. Mimo tego, że dałaś już mi 2 szanse, oby dwie spieprzyłem. Podziwiam Cię za to, że potrafisz siedzieć tu i nie patrzeć na mnie z obrzydzeniem. To co zrobiłem tyle razy było okropne, ale spróbuj uwierzyć mi w moje najszczersze, w życiu słowa.
On w tym momencie się zawahał, a ja z przerażeniem w oczach nabrałam jak najwięcej powietrza w płuca. Błagałam w głębi duszy aby nie usłyszeć z jego ust słów, których tak bardzo nienawidziłam. A jedna, w moich uszach zadudniło :

 - Kocham Cię najbardziej na świecie i znaczysz dla mnie więcej niż wszystko. Teraz nie ważne jest to co było tylko, to co jest. Proszę Cię spójrz na mnie jeszcze raz i powiedz, że czujesz jeszcze to samo oraz, że możesz dać mi szansę, żeby to wszystko udowodnić.- zagrzmiało mi w uszach jeszcze raz a przed oczyma zrobiło mi się ciemno. Wylądowałam myślami na jakiejś innej planecie i nie chciałam stamtąd wracać. Bałam się otworzyć moje dotychczas zamknięte ze strachu oczy.

Kiedy wreszcie zebrałam się w sobie otworzyłam je, powoli dochodząc do siebie, ale Bartek nie mógł liczyć nawet na jedno słowo z mojej strony. Zamurowało mnie do tego stopnia, że każde kolejno wypowiadane słowo z jego ust nie docierało do mnie, a nawet jeśli już, to w jakimś cholernie niezrozumiałym języku. Najgorsze jest to, że nie zdawałam sobie sprawy, że on mógłby odważyć się na coś takiego, na coś co nie było wcale w jego stylu. Wyznał mi wszystko, wszystko to, czego bo naszym rozstaniu nie chciałam ponownie słyszeć. Z pozoru wewnątrz silna ja, posypałam się od wewnątrz po kilku słowach, swojej dawnej miłości. Trwając tak w tej ciszy w środku coś mnie ukuło, i zapytało: ‘A może to jednak on’?. Szybko potrząsnęłam głową chcąc pozbyć się tej myśli jak najszybciej, na co Bartek tylko się uśmiechnął i zapytał :

- Wszystko w porządku? Wiesz, trochę nieciekawie wyglądasz, a no i to potrząsanie głową na dodatek… – tutaj znów się uśmiechnął, za to mi z kolei wcale nie było do śmiechu. Nawet nie wiem kiedy, dostał ode mnie w ramię. Wkurzył mnie, nie widział co się ze mną dzieję, i jak zabolało mnie to co on powiedział. Cholera, śmieszne nie ? Zabolało mnie słowo ‘kocham Cię’ , wypowiedziane z ust człowieka, którego kochałam. Odpowiedz jest prosta, zabolało ponieważ zostało wypowiedziane za późno.. Emocje wzbierały coraz bardziej we mnie. Wreszcie nie wytrzymałam, wstałam i zaczęłam krzyczeć,  na całe szczęście byliśmy sami w domu.

 - Czy Ty w ogóle wiesz co teraz robisz.? Rozwalasz wszystko to, co sobie w życiu ułożyłam będąc bez Ciebie. Wszystko to nad czym pracowałam tyle czasu, wiedząc, że jestem dla Ciebie nikim. Nie zdajesz sobie sprawy co Ty do cholery robisz.? Myślisz, że co , rzucę Ci się teraz w ramiona i będzie tak jak dawniej.? Ooo, nie ! Niedoczekanie Twoje !

- Ale ja..- wtrącił cicho, na co ja zareagowałam jeszcze większym krzykiem.

- Skończ wreszcie myśleć o sobie, i spójrz na mnie, posłuchaj wreszcie co ja mam do powiedzenia! Mam dość wtrącania Twojej osoby gdziekolwiek się da. – dałam upust swoim emocjom, a kiedy zobaczyłam, że przez to poprawia mi się humor, kontynuowałam swój głośny monolog.

-Wiesz, szczerze mówiąc, to z tych słów cieszyła bym bardziej, kiedy wypowiedział byś je, jak Cię o to prosiłam. Kiedy praktycznie błagałam całą sobą, o jakiś znak, że będąc z Tobą,  jednak coś dla Ciebie znaczę. Teraz, to Ty możesz wsadzić je sobie w dupę !- wycedziłam przez zęby, ale mimo to zorientowałam się, że chyba jednak przegięłam więc  musiałam szybko sprostować swoje słowa.

- To nie miało być tak… Wiem ile kosztowało Cię przyjście tutaj i ta cała reszta, przyznanie się do błędu i powiedzenie co tak naprawdę czujesz i na swój sposób bardzo Ci za to dziękuję, ale zrozum też mnie, i moje uczucia w tym wszystkim.

Chciałam coś jeszcze dopowiedzieć, więc nabrałam powietrza w płuca, jednak coś  kazało mi usiąść na tyłku i skończyć wyżywać się na nim. Zamknęłam się wreszcie, ale mimo to, że miałam mu jeszcze dużo do wygarnięcia, postanowiłam jak na razie zachować to dla siebie.

Bartek z jednej strony załamany, z drugiej wkurzony bardziej niż ja rzucił tylko na odchodne, żebym nie bawiła się jego uczuciami i, żebym odezwała się  jak będę wiedzieć czy jednak potrafiła bym mu zaufać i odbudować to na nowo. Zaskoczył mnie, no bo kurwa, dotąd buzia mu się nie zamykała, co chwila paplał byle co, i ranił mnie co drugim słowem tylko przez to, że nie myślał co mówi. A teraz? – teraz tylko, rzucił  żebym go nie raniła i nie bawiła się nim, no ja pierdziele, czy on w ogóle wiedział co mówi? Powstrzymałam się tylko przed kolejnym wybuchem emocji, i z miłym, udawanym uśmiechem odprowadziłam go do drzwi. Na pożegnanie, chciał mnie przytulić, ale pałałam do niego taka złością, że nie dałam mu się nawet dotknąć. Zdziwiony powiedział tylko na pożegnanie :

 - Pamiętaj, że szybko o Tobie nie zapomnę, i mimo wszystko już tęsknie, pa.

 -Tak, rozumiem. Kiedyś znowu się odezwę, cześć.

Nie chciałam za cholerę takiego pożegnania, ale nie pozwoliłam sobie na nic lepszego. Popatrzyłam jeszcze przez okno jak powoli odchodzi, czekałam aż jego postać zniknie za rogiem żeby w końcu odetchnąć i przemyśleć na spokojnie ostatnie kilka godzin. Poszłam do kuchni po kubek z kawą, po czym weszłam do łóżka przykrywając nogi. Było  mi tak zimno pomimo upału na dworze. Włożyłam słuchawki w uszy i odpłynęłam popijając gorącą kawę. Szybko układając sobie wydarzenia z dzisiejszego dnia przypomniałam sobie o dotąd nie wspominanej Laurze, olśniło mnie i szybko sięgnęłam po telefon żeby napisać sms’a. Treść może nie była najlepszej jakości ale ważne, że dałam radę coś złożyć. ‘Laura, pisz szybko co i jak z Oliverem, bo mnie ciekawość zjada.’ Można powiedzieć, że zadowolona wróciłam do swojego zajęcia, kiedy to dostałam sms’a. Myśląc, że od Laury szybko sięgnęłam ponownie po telefon aby przeczytać relacje mojej przyjaciółki. Musiałam mieć ciekawą minę, ponieważ w miejscu nadawcy wiadomości zamiast imienia mojej przyjaciółki widniał napis ‘ numer nieznany’. Pomyślałam, że moi znajomi robią sobie ze mnie jaja czy coś, więc niechętnie nacisnęłam OTWÓRZ. Treść wiadomości również była zaskakująca : ‘’Cześć, nic nie boli, wszystko okej z Toba? ’’ Nie chciałam nawet myśleć od kogo to, ani kto sobie robi jaja czy pomylił numer. Z powodu braku humoru olałam sms’a i powróciłam do swojej ulubionej piosenki.

3 komentarze: